Ostatnimi czasy zaniedbałam tego bloga, przyznaję się, taki okres nazywa się SESJĄ, egzamin za egzaminem a raczej kucie za kuciem i ten stan pomiędzy "chcę poszyć" a "muszę się uczyć". Dotrwałam do końca sesji i mogę tutaj wrócić.
A u mnie szyje się, szyje. Ale to w następnym poście :)
Dzisiaj chciałabym całą uwagę poświęcić ćwiekom albo jak kto woli - dżetom. Nie ukrywajmy - ćwieki na butach, ćwieki na sukience, ćwieki na bluzce, ćwieki na staniku, ćwieki na portfelu, ćwieki na torebce, ćwieki wszędzie! Inni uważają to za tandetę, inni wręcz przeciwnie. Nadmiar ćwieków może być już trochę przytłaczający, ale trzeba im przyznać, że są pożyteczne. Przykład - zwykła bluzka w lumpeksie, koszt około 5 zł, kto ją kupi? Pewnie połowa przeleci po niej wzrokiem i odejdzie a taka sama bluzka w sklepie tyle, że z ćwiekami za 50 zł? Będzie rozchwytywana!
Ludzi których nie stać albo którym jest żal wydawać pieniądze zachęcam do poświęcenia chwili czasu starym bluzkom, swetrom, butom! Bo naprawdę warto :)
Fajna mała czarna, nie mam zdjęć przed, nic nie zmieniałam, doszyłam tylko ćwieki i złotą tasiemkę :)
Zielona sukienka, długa, do ziemi. Za duże ramiączka, które jednak miały coś w sobie a bez nich nie wyobrażam sobie tej sukienki. Skróciłam, do tego ćwieki i proszę! Jest efekt? :) Tutaj zdjęcia przed i po i w trakcie :)