Tłumacz

czwartek, 9 sierpnia 2012

Moje jedne z pierwszych sukienek, letnia sukienka w pół godziny :)

Postanowiłam pokazać Wam dwie sukienki, które uszyłam zaczynając bawić się z maszyną. Póki co nie uszyłam nic nowego, cierpię na brak materiałów i czasu a raczej okazji by pójść po nie. Sukienki, które pokażę Wam w tym poście, moim zdaniem są proste jak budowa...? Cepa :-) Materiał, 2 gumki o szerokości ok. 1 cm i wszystko gra. Nie są one szczytem moich możliwości, dlatego zapraszam do obejrzenia innych moich ciuchów abyście mogli zobaczyć postępy, cały czas się uczę i staram się co projekt uczyć się nowych sposobów, szyć i tak dalej :-)

Myślę, że taki typ sukienek jest najwygodniejszy, można je nosić do sandałków na miasto, plażę czy też po domu. Mam takich sukienek aż 3 sztuki, z czego jedną naprawdę lubię nosić (mimo, że noszenie rzeczy, które uszyłam sprawia mi trudność), jednak dzisiaj jej nie zobaczycie, ponieważ leży wśród sterty brudnych rzeczy czekających aż ktoś w końcu wrzuci je do pralki... ;-(



Materiał tej sukienki zdobyła moja przyjaciółka, była to naprawdę ogromna spódnica o pięknych kolorach! Z której zrobiłyśmy dwie takie same sukienki, sukienka mojej przyjaciółki wyszła lepiej, bo robiłam ją jako pierwszą, więc miała prawo wyjść lepiej, bo dokładniej ją uszyłam (taka moja natura, za mało cierpliwości!), ale mam nadzieję, że tej też niczego nie brakuje (chyba) :-) Zobaczcie! :-)

Kolejną sukienkę uszyłam również z materiału ze starej spódnicy, przypominający jeans. Kombinowałam, kombinowałam i przekombinowałam :-) Nie jestem zadowolona z tej sukienki jednak pokażę Wam ją. Za mało materiału i mało przemyślane szycie. Myślę, że jeszcze coś z niej wykombinuję kiedyś, bo nie nadaje się do noszenia... Przede wszystkim doszyłabym inną górę :-) I umyła lustro... ;>







Co myślicie? :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz