O to zdjęcie jednej
Wracając do bluzki. Najpierw pokażę Wam zdjęcia a na końcu powiem z czego zrobiłam tę bluzkę. W 'militarnym' kolorze czyli zgniłej zieleni - oliwkowym no i modnym kroju, czyli z baskinką. Wykrój bluzki w połowie wzięłam z wrześniowej Burdy (góra od błękitnej sukienki) a dół sama dorobiłam (nie oszukujmy się - trudne nie było), wszystko szło idealnie (mimo tej nieszczęsnej maszyny), ale jednak... czemu nie miałoby się coś zepsuć? Otóż, gdy już wzbogaciłam się o maszynę, wszyłam baskinkę, okazało się, że jedna część jest krótsza od drugiej (dlaczego? odpowiedź na dole), więc DAWAJ! odpruć... i od nowa. Musiałam część zszycia dać do przodu co w ogóle jest niewypałem... I baskinka nie wygląda już tak ładnie jak na początku :( Ale myślę, że to i tak duży krok jak dla mnie :) Że uszyłam bluzkę od podstaw...
ZE SPODNI :-)
dlatego jedna strona była krótsza, bo spodnie były od garsonki... tzw. dzwony... :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz